...a więc w piątkowy wieczór po suto zaprawianej kolacji zaprosiłam Paula do swojego mieszkania. Nie, nie myślcie sobie,że rzuciliśmy się na siebei jak zwierzęta i zaczęliśmy uprawiać dziki sex - nic z tych rzeczy. Pamiętajcie,że nie widziałam go blisko 20 lat, a od dwóch dni przebywał w Polsce.
Obejrzał moje mieszkanie kwitując,ze jest bardzo przytulne po czym wysnuł wniosek,że pasuje do mnie...nie wiem czemu - może dlatego,że było w nim sporo elementów w kolorze fioletowym -a to mój ulubiony kolor ;-)
Tego wieczora gadaliśmy do późnych godzin nocnych i w okolicach 02.00 nad ranem Paul oświadczył,że z czystego rozsądku musi iść z powrotem do swojego hotelu bo będzie miał problem z przebudzeniem na zaplanowaną wcześniej wycieczkę po starych śmieciach.
...Mamy sobotę. Obudziłam się ok godz. 8.30 , zjadłam szybkie śniadanko, wzięłam prysznic , wskoczyłam w adidasy i wygodne luźną koszulkę po czym zadzwoniłam do Paula,że jestem gotowa. Paul, ku mojemu zdziwieniu stwierdził,że czeka już na mnie pod blokiem. Wyruszyliśmy.
W okolicach naszej starej Podstawówki spędziliśmy ok 2 godzi. Co rusz przypominały nam się jakieś historie rodem z zamierzchłych lat 80 tych i ludzie, którzy uczęszczali z nami do szkoły. to była istna galeria przypadków ... śmialiśmy się do rozpuku przy tych wspominkach.
Później pojechaliśmy do arboretum, kilku muzeów , po drodze obiad na mieście...a na wieczór zaplanowaliśmy randes voux po centrum handlowym.
Przed wieczorem wpadliśmy na chwilę - ja do domu, on do hotelu ażeby się odświeżyć po czym pognaliśmy do centrum, gdzieo tej porze jest zawsze tłoczno, gra muzyka, multum restauracyjek do wyboru do koloru...
Paul był w niebowzięty wiecznie uśmiechającymi się Polakami, beztroską wypisaną na twarzy i serdecznością, która przejawiała się na każdym kroku. Paul często porównywał wielkie stany do małej Polski z akcentem pozytywnym na Polskę. Wtedy powiedziła mi ,ze chciałby wrócić tu na jesień swojego życia...
Ponieważ w Egipcie mięliśmy nurkować po rafach koralowych, będąc w centrum zahaczyliśmy o sklep sportowy i kupiliśmy sobie maski i rurki do nurkowania, a wracając do domu w bardzo dobrych "alkoholowych" humorach maski mieliśmy na twarzach...Paul stwierdził,że w końcu nikt go tu nie zna ;-)) Ja - prokuratorka, nie mogłam tego samego powiedzieć,ale i tak zabawa była przednia ( do tej pory mam nadzieję,że nikt mnie wtedy nie widział ) ;-)
Tak mijały kolejne dni. Paul coraz bardziej oswajał się z miastem z jego dzieciństwa i nie błądził po nim jak dziecko we mgle. Ja prawie codziennie po pracy jechałam prosto do hotelu Paula, gdzie jedliśmy wspólnie obiad i planowaliśmy wieczór. Oczywiście spędzanie czasu z Paulem odbiło się na mojej pracy bo już nie zabierałam tak często roboty do domu - jak zazwyczaj miałam to w zwyczaju. Jednym słowem czekałam na urlop jak na zbawienie...i 15 lipca stało się - zaczął się mój URLOP !
Przed wylotem z Polski jeszcze kilka razy wybraliśmy się na wspólne zakupy i doradzaliśmy sobie kupując ciuchy. Uwierzcie, przestałam się przejmować tymi nadprogramowymi fałdkami tłuszczyku na moim brzuchu i udach...po prostu przestało to mieć dla mnie znaczenie.
20 lipca wsiedliśmy w samolot i polecieliśmy do Egiptu. Po 4 godzinach lotu byliśmy w Afryce.
Egipt nas zauroczył - to znaczy mam na myśli miejsce gdzie był usytuowany nasz hotel, piękny aqua park w gaju palmowym z daktylami i widok na morze czerwone :-) Cudo. Nasze apartamenty mieliśmy koło siebie. Codziennie wylegiwaliśmy się na plaży korzystając z przywilejów All inclusive, jeździliśmy na wycieczki do Kairu, Luxoru, wyspę pomarańczową...no i to nurkowanie po rafach koralowych...ach to były cudne chwile. Beztroskie 2 tygodnie ... :-)
3 dni przed wyjazdem z Hurghady w hotelu zorganizowali nam wieczór z karaokee, dyskoteką, skeczami i innymi atrakcjami. Wtedy bawiliśmy się z grupą innych Polaków, Norwegów, Niemców i Rosjan.
Dobry klimat, emocje, alkohol..nie wiem ale chyba to wszystko na raz złożyło się na to,że Paul przed innymi zwracał się do mnie jako " moja żonka" . Oczywiście w pierwszej chwili po tym stwierdzeniu puścił do mnie oko i roześmiałam się, ale później - wierzcie lub nie, zaczęło mi się to nawet podobać. Ja w oczach innych żoną Paula :-))
Wieczorem spytał mnie czy nie przesadził i czy nie obraziłam się za ten żarcik z jego strony...a ja - jego zwyczajem - odpowiedziałam...a kto nas tu zna :-))
Beztroskie 2 tygodnie dobiegły końca i wróciliśmy do Polski. Paul nawet przez chwilę nie wspomniał o powrocie na Florydę. Ja miałam jeszcze ponad tydzień urlopu więc postanowiliśmy na kilka dni wyjechać do Zakopanego. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy - wycieczka na wariata bez uprzedniej rezerwacji kwater.
Na miejscu okazało się,że wybór Zakopca nie był trafiony w dziesiątkę gdyż w pełni sezonu ciężko nam było znaleźć jakąś wolna kwaterkę... Robiło się późno i to szukanie wolnych pokoi zaczęło nas dobijać więc zdecydowaliśmy się na jedną noc wynająć chyba jedyny wolny pokój, który nam oferowano. Postanowiliśmy,że po przyjacielsku prześpimy się ten jeden raz we dwoje w jednym łóżku a na drugi dzień poszukamy innej kwatery aby mieć osobne pokoje.
Nigdy nie zapomnę tego dnia. Po zostawieniu bagaży na kwaterze wyszliśmy na Krupówki na kolacyjkę zakrapianą grzańcami ... klimat był rewelacyjny. Paul zachwycał się na każdym kroku - wszystkim : górami, jedzeniem, kelnerami w góralskich strojach, koniami ciągnącymi bryczki pełne turystów z całego świata...wszystkim !
Po powrocie do kwatery wzięliśmy prysznic i wskoczyliśmy do niewygodnego łóżka. Łóżko niby było dwuosobowe, ale w tak nie wygodnym łożu nigdy nie leżałam. Skrzypiało i było twarde... Jednak wiecie co ? Nie przeszkadzało mi to bo obok czułam ciepło i zapach Paula. Zapach jego ciała w połączeniu z perfumami mnie rozkładał na łopatki... wtedy przestała się oszukiwać...coś czułam do Paula, wtedy jeszce nie wiedziałam co...ale coś czułam i byłam szczęśliwa... CIĄG DALSZY NASTĄPI...